+48 517 199 833
Autyzm i spektrum

Dziewczynka w spektrum w szkole: co widać, a czego nie widać

Nauczyciel widzi wzorową uczennicę, rodzic widzi dziecko bez sił po lekcjach. Skąd bierze się ta różnica i co może zrobić szkoła, rodzic i grupa TUS.

Aktualizacja:

Kolorowe kredki w dzianinowym koszyku na półce

Dziewczynka w spektrum autyzmu w szkole często wygląda na uczennicę, z którą nie ma żadnego problemu. Problem zaczyna się po dzwonku na koniec lekcji i trwa do wieczora, w domu, gdzie nauczyciel go nie widzi. Ta rozbieżność nie oznacza, że któraś ze stron się myli. Oznacza, że dziewczynka przez sześć godzin wykonuje pracę, której nie widać, a potem musi ją odreagować. W Miejscu Wsparcia pracujemy z takimi dziewczynkami w grupie TUS dla dziewczynek (trening umiejętności społecznych) i z ich rodzicami, dlatego wiemy, jak wiele zależy od tego, czy szkoła i dom patrzą na to samo dziecko.

Nauczyciel i rodzic opisują często dwie różne dziewczynki, choć mówią o tej samej. Rozbieżność nie bierze się z niczyjej złej woli: „dobra uczennica” bywa maską, która w szkole trzyma, a w domu opada. Jeśli zastanawiasz się, czy Twoja córka w ogóle może być w spektrum, zacznij od tekstu o tym, dlaczego diagnoza u dziewczynek przychodzi późno.

Co widzi nauczyciel?

Nauczyciel ma w klasie dwadzieścia kilkoro dzieci i jego uwagę zajmują te, które ją zabierają: hałasują, nie robią zadań, wchodzą w konflikty. Dziewczynka w spektrum często, choć nie zawsze, nie robi żadnej z tych rzeczy. Siedzi w ławce, patrzy w kierunku tablicy, ma odrobione zadania, na sprawdzianach wypada dobrze albo bardzo dobrze. Na przerwie stoi przy grupie koleżanek. Na pytanie o zachowanie nauczyciel odpowiada zgodnie z prawdą: bez uwag.

Czasem nauczyciel widzi drobiazgi, ale nie łączy ich w całość: dziewczynka bardzo długo pisze, bo poprawia każdą literę; nie zgłasza się, choć zna odpowiedź; na lekcji w-f stoi z boku; przy pracy w grupach wykonuje zadanie sama; dosłownie rozumie żart i obraża się; przy nagłej zmianie planu prosi o wyjście do toalety i wraca po dziesięciu minutach. Każdy z tych sygnałów ma proste, niewinne wyjaśnienie. Dopiero zestawione razem i nałożone na to, co dzieje się w domu, układają się w obraz.

Co widzi rodzic?

Rodzic widzi dziecko, które wchodzi do domu i w ciągu kilku minut wybucha o rzecz bez znaczenia. Albo dziecko, które nie wybucha, tylko znika w pokoju na resztę dnia. Wieczorem nie może zasnąć i zadaje pytania: dlaczego Zosia powiedziała, że jestem dziwna, czy Maja jest na mnie zła, co to znaczy, że „zobaczymy”. W niedzielę wieczorem pojawia się ból brzucha. W poniedziałek rano płacz. Taki obraz nie przesądza o spektrum: podobnie mogą wyglądać lęk, kłopoty w relacjach z rówieśnikami (także przemoc rówieśnicza) albo problemy ze zdrowiem. Dlatego bóle brzucha, które wracają, warto najpierw omówić z pediatrą, a całość z psychologiem.

Rodzic zgłasza to na zebraniu i słyszy, że w szkole wszystko jest w porządku. Wraca do domu z poczuciem, że przesadza, albo z podejrzeniem, że robi coś źle. Rodzice dziewczynek w spektrum często opisują, że przez długi czas słyszą „to normalne”, zanim ktoś potraktuje ich obserwacje poważnie.

Dlaczego „dobra uczennica” bywa maską?

Wiele dziewczynek w spektrum uczy się, że bezpieczeństwo społeczne polega na tym, żeby nie wyróżniać się negatywnie. Skoro trudno im intuicyjnie odczytać, jak być lubianą, część z nich wybiera strategię, która nie wymaga intuicji: być bezbłędną. W naszej praktyce wygląda to tak: dobre oceny, porządek w zeszycie, brak uwag. To działa, dopóki dziewczynka ma siły.

Maska ma dwie warstwy. Pierwsza to zachowanie: kopiowanie tego, co robią koleżanki, powtarzanie ich zwrotów, śmiech w tym samym momencie, w którym śmieją się inne. Druga to ukrywanie tego, co trudne: nie pokazywać, że hałas na przerwie boli, nie pytać, gdy polecenie jest niejasne, nie mówić, że nie rozumie żartu. Obie warstwy kosztują uwagę i energię. Po lekcjach nie zostaje nic.

Skutek jest taki, że sama ocena szkolna bywa zawodnym wskaźnikiem tego, jak dziewczynka w spektrum sobie radzi. Bardzo dobra uczennica z lękiem, bólami brzucha i wybuchami w domu może radzić sobie gorzej niż uczennica z trójkami, która przychodzi ze szkoły spokojna.

Dlaczego przerwy są trudniejsze niż lekcje?

Lekcja ma strukturę: wiadomo, kto mówi, co trzeba zrobić i kiedy się kończy. Przerwa nie ma żadnej. Trzeba samemu zdecydować, do kogo podejść, o czym zagadać, kiedy się odsunąć, jak zareagować na żart, który może być docinkiem. Do tego dochodzi hałas na korytarzu, zapach ze stołówki, przepychanki. Dla wielu dziewczynek w spektrum piętnaście minut przerwy jest trudniejsze niż czterdzieści pięć minut matematyki.

Stąd częste strategie: spędzanie przerwy w toalecie, w bibliotece, przy nauczycielce dyżurującej, w ławce z książką. Z zewnątrz wygląda to na samotność z wyboru. Od środka jest to ucieczka przed sytuacją, która nie ma instrukcji. W naszej praktyce relacje z koleżankami w takich warunkach często opierają się na jednej przyjaciółce, która „prowadzi”. Gdy ta przyjaźń się rozpada, dziewczynka zostaje sama w sposób, którego wcześniej nie było widać. W badaniu nastolatków z angielskich szkół specjalnych dziewczynki w spektrum były podobnie zmotywowane do kontaktów z rówieśnikami jak dziewczynki bez autyzmu. W wywiadach opowiadały jednak o wykluczaniu, plotkach i zdradzie zaufania w przyjaźniach, a autorzy sugerują, że mogą mieć szczególną trudność z rozpoznawaniem konfliktu i radzeniem sobie z nim.

Co może zrobić rodzic?

Najważniejsza rzecz to przestać traktować rozbieżność między szkołą a domem jako dowód, że rodzic się myli. Ta rozbieżność jest informacją. Praktycznie warto zrobić kilka rzeczy.

  • Zapisywać obserwacje. Kiedy pojawia się wybuch, ból brzucha, płacz, wycofanie, jaki był dzień w szkole, co się działo wcześniej. Po kilku tygodniach notatek wzór staje się widoczny i można go pokazać nauczycielowi i psychologowi.
  • Zabezpieczyć czas po szkole. Godzina bez pytań, bez zadań i bez wymagań to często najlepsze, co można zrobić. Dziewczynka, która wraca przeciążona, nie jest w stanie opowiedzieć, jak było, dopóki nie odzyska sił. Gdy przeciążenie utrzymuje się tygodniami, warto poznać objawy wyczerpania u osób w spektrum.
  • Nie tłumaczyć na siłę. Pytania „dlaczego się tak zachowujesz” w momencie wybuchu pogłębiają przeciążenie. Rozmowa ma sens później, wieczorem, w spokoju.
  • Uzyskać opinię psychologiczną. Pisemna opinia z zaleceniami jest dokumentem, na który szkoła może zareagować. O tym, co taka opinia daje i czym różni się od orzeczenia, piszemy w tekście o opinii i orzeczeniu.
  • Rozmawiać ze szkołą konkretnie. Nie „córka ma trudności”, tylko „córka potrzebuje wiedzieć z wyprzedzeniem o zmianie planu i możliwości wyjścia z klasy, gdy jest przeciążona”. Konkretne prośby łatwiej spełnić niż ogólne.

Co może zrobić szkoła?

Większość dostosowań, które realnie pomagają dziewczynkom w spektrum, nie wymaga nakładów ani specjalnych procedur. Wymaga zrozumienia, że dziecko, które nie sprawia problemów, może ich mieć bardzo dużo.

  • uprzedzanie o zmianach: zastępstwo, wyjście, inna sala,
  • jasne, zapisane polecenia zamiast ustnych i wieloetapowych,
  • możliwość spędzenia przerwy w cichszym miejscu bez konieczności tłumaczenia się,
  • umówiony sygnał, którym dziewczynka może dać znać, że potrzebuje wyjść,
  • ostrożność z pracą w grupach dobieranych losowo i z wywoływaniem do odpowiedzi bez uprzedzenia,
  • traktowanie dosłowności poważnie: żart, który jest zrozumiany dosłownie, nie jest brakiem poczucia humoru,
  • regularny, krótki kontakt z rodzicem o tym, co się działo, zamiast jednego zebrania na semestr.

Szkoła, która wprowadza te rzeczy, nie obniża wymagań. Zdejmuje z dziewczynki część obciążenia, którego celem nie jest nauka, tylko przetrwanie dnia.

Jaka jest rola grupy TUS?

Dostosowania w szkole zmniejszają koszt. Nie uczą jednak tego, czego dziewczynce brakuje: jak zacząć rozmowę, jak powiedzieć „nie chcę”, jak zareagować, gdy koleżanka jest zła, jak wyjść z sytuacji, która przerasta. Samą rozmową z rodzicem trudno się tego nauczyć. Można to ćwiczyć z innymi dziewczynkami, w miejscu, gdzie pomyłka nie ma konsekwencji.

Dlatego prowadzimy kameralną grupę TUS wyłącznie dla dziewczynek w wieku 6–13 lat, do sześciu uczestniczek, według autorskiego programu Magdy Pytlok. Osobna grupa może mieć znaczenie: tematy relacji między dziewczynkami bywają inne niż między chłopcami, a poczucie bezpieczeństwa w grupie może pomagać dziewczynce zdjąć maskę i zacząć ćwiczyć zamiast udawać, że umie. Po ustalonym okresie uczestnictwa rodzic dostaje omówienie obserwacji i wskazówki, jak w domu nawiązać do tego, co dziewczynka ćwiczyła na zajęciach.

Nauczycielka mówi, że w szkole wszystko jest dobrze. Czy mam jej wierzyć?

Nauczycielka opisuje to, co widzi, i zwykle opisuje to uczciwie. Problem w tym, że maskowanie polega właśnie na tym, żeby w szkole nie było nic widać. Wiarygodniejsze jest zestawienie obu obrazów: szkolnego i domowego. Jeśli po każdym dniu w szkole dziecko jest bez sił, wybucha albo płacze, to jest informacja równie ważna jak brak uwag w dzienniku.

Czy powinnam powiedzieć szkole o podejrzeniu spektrum, zanim mamy diagnozę?

Nie trzeba używać nazwy, żeby prosić o dostosowania. Można powiedzieć: córka źle znosi hałas i nagłe zmiany, prosimy o uprzedzanie i możliwość wyjścia. Po diagnozie i opinii psychologicznej prośby mają mocniejszą podstawę, ale rozmowę można zacząć wcześniej.

Czy grupa TUS jest tylko dla dziewczynek z diagnozą?

Nie. Do grupy trafiają dziewczynki, dla których relacje z rówieśniczkami są trudne z różnych powodów: spektrum, nieśmiałość, lęk, doświadczenie odrzucenia. O dopasowaniu decyduje konsultacja kwalifikacyjna z rodzicem, nie dokument.

Od czego zacząć, jeśli szkoła nie widzi problemu, a ja tak?

Od konsultacji wstępnej w gabinecie. Opowiadasz, co widzisz w domu, pokazujesz notatki, jeśli je masz, a my mówimy, czy w tej sytuacji ma sens diagnoza, grupa, czy inna forma wsparcia.

Jeśli Twoja córka jest w szkole „bezproblemowa”, a w domu wygląda to zupełnie inaczej, warto potraktować tę różnicę jako sygnał, nie jako przesadę. Zapraszamy na konsultację kwalifikacyjną do grupy TUS dla dziewczynek w Tychach; termin można umówić online albo telefonicznie: +48 517 199 833.

Źródła

  1. Dean, M., Harwood, R. i Kasari, C. (2017). The art of camouflage: Gender differences in the social behaviors of girls and boys with autism spectrum disorder. Autism, 21(6), 678–689. https://doi.org/10.1177/1362361316671845
  2. Halsall, J., Clarke, C. i Crane, L. (2021). “Camouflaging” by adolescent autistic girls who attend both mainstream and specialist resource classes: Perspectives of girls, their mothers and their educators. Autism, 25(7), 2074–2086. https://doi.org/10.1177/13623613211012819
  3. Sedgewick, F., Hill, V., Yates, R., Pickering, L. i Pellicano, E. (2016). Gender differences in the social motivation and friendship experiences of autistic and non-autistic adolescents. Journal of Autism and Developmental Disorders, 46(4), 1297–1306. https://doi.org/10.1007/s10803-015-2669-1
  4. Attwood, T., Grandin, T. i in. (2006). Asperger’s and girls. Arlington, TX: Future Horizons. ISBN 978-1-932565-40-9
Autyzm i spektrum

Przeczytaj również

Cała baza wiedzy

Potrzebujesz wsparcia?

Pierwszym krokiem jest konsultacja wstępna: spokojna rozmowa o tym, co jest teraz ważne, i wspólne ustalenie dalszych kroków.

Zadzwoń Umów wizytę